W Bundeswehrze wiele musi się zmienić
16 stycznia 2014Polityk FDP Hellmut Koenigshaus, który jeszcze do marca 2015 roku sprawować będzie funkcję pełnomocnika Bundestagu ds. obronności, otwarcie mówił o troskach i kłopotach żołnierzy.
Zaznaczył, że wiele problemów spadnie na Bundeswehrę w związku z zamykaniem jednostek, w związku z obecnymi jak i przyszłymi misjami zagranicznymi. Powiedział, że „nastrój w Bundeswehrze znacznie się pogorszył z tego tytułu”.
Ale Koenigshaus podzielił się też pozytywnymi wiadomościami. Powiedział, że krytykowane od dłuższego czasu uzbrojenie blisko 3300 żołnierzy, którzy nadal przebywają w Afganistanie, znacznie się poprawiło.
Siedząca w ławie rządowej nowa minister obrony Ursula von der Leyen (CDU) słowa pełnomocnika przyjęła z nieukrywaną satysfakcją; również jego zapewnienie, że „wyposażenie i logistyka są ważne, ale tak samo ważne są dbałość o dobro żołnierzy ioraz pogodzenie życia zawodowego z rodzinnym".
Bundeswehra jest przedsiębiorstwem globalnym
Nowa minister obrony uśmiecha się do parlamentarzystów. – Bundeswehra musi się stać najatrakcyjniejszym pracodawcą w Niemczech - podkreśla z naciskiem. Mówiła o tym wprawdzie już przy innej okazji, ale teraz chodzi jej o szczegóły. Bundeswehrę wyobraża sobie jako przedsiębiorstwo globalne, „zatrudniające 250 000 osób w 400 lokalizacjach w kraju i za granicą, z własnym przedsiębiorstwem transportu powietrznego, z własną stocznią, z wielkimi szpitalami, logistyką, placówkami kształceniowymi oraz znakomitą administracją”.
Likwidacja obowiązkowej służby wojskowej – ciągnie dalej minister – zmusza Bundeswehrę, zwłaszcza w kraju, do konkurowania z innymi wielkimi firmami, starającymi się pozyskiwać najlepszych pracowników. – Zawodu żołnierza nie da się porównać z innymi zawodami, ale łączą je podobne problemy.
Nikt temu nie może zaprzeczyć: ani opozycja, ani też pełnomocnik ds. obronności. Hellmuth Koenigshaus ma jednak wątpliwości, czy przeobrażenie Bundeswehry w przedsiębiorstwo bardziej przyjazne rodzinie, jest możliwe bez zainwestowania większych środków na ten cel.
Minister uważa jednak, że „nie musi to być koniecznie związane z większymi kosztami”.
Reakcja opozycji
Zielonym i Partii Lewicy pozostało jedynie zwrócenie uwagi na aktualne problemy żołnierzy. - Wiele misji zagranicznych trwało znacznie dłużej niż planowane cztery miesiące. Również okres między dwoma misjami zagranicznymi, który powinien zwykle wynosić 20 miesięcy, przeważnie bywa skracany - powiedziała Christiane Buchholz z Partii Lewicy. - Dlatego w niektórych jednostkach stopa rozwodów wynosi prawie 80 procent – dodała. Bundeswehra nigdy nie była przyjazna rodzinie, a przeobrażenie jej w armię zawodową jeszcze bardziej zaostrzyło sytuację - podkreśliła z naciskiem..
Z kolei Doris Wagner z partii Związek 90 / Zieloni skrytykowała, że „jeszcze długo przyjdzie nam czekać na osiągnięcie celu, jakim było obsadzenie 15 procent stanowisk przywódczych kobietami”.
Ursula von der Leyen słucha tego w skupieniu. Wie, że trafiła w czuły punkt.
W samym tylko ubiegłym roku do pełnomocnika ds. obronności dotarło 5000 skarg od żołnierzy; 700 więcej niż w 2012 roku.
DW / Iwona D. Metzner
red. odp.: Alexandra Jarecka